~~BELLA~~
"Są tacy,co uciekają od cierpienia miłości.Kochali,zawiedli się,i już nie chcą nikogo kochać,nikomu służyć,nikomu pomagać.Taka samotność jest straszna,bo człowiek uciekający od miłości,ucieka od samego życia...Zamyka się w sobie"
~~Z perspektywy Isabelli~~
Biegłam ile sił w nogach ale wiedziałam że się zorientuje że mnie nie ma ale teraz inne sprawy mam na głowie.Siedzę w tym gównie już pół roku i nie mogę się z niego wydostać.Ona zryła mi całkowicie psychikę.Nie chcę dalej tego ciągnąć...Nie chcę być potworem.Dotarłam na komisariat.Upadłam ale resztkami sił się podniosłam i weszłam do środka.Moje ciało zalała fala bólu.Zaczęło mi się kręcić w głowie a przed oczami pojawiły mi się mroczki.Jedyne co pamiętam to jak osuwam się na ścianę.Przez całą drogę do rzeczywistości towarzyszył mi ból.Oszałamiał
mnie.Tak właśnie...Czułam się oszołomiona.Nie byłam w stanie
zrozumieć,co się dzieję,nie zdołałam tego ogarnąć.Moje ciało próbowało
odrzucać ból i raz po raz zapadałam się na nowo w ciemność,wyciągając z
agonii całe sekundy,a może nawet minuty,przez co jeszcze trudniej było
mi uczepić się rzeczywistości.Próbowałam oddzielić od siebie te dwa
stany.Ułudna była była czarna i aż tak bardzo w niej mnie nie
bolało.Jawa była czerwona i kiedy w niej przebywałam,miałam
wrażenie,jakby dopiero co przejechał mnie autobus a teraz biorę kąpiel w
żrącym kwasie,przepołowiona na pół.Na jawie moje ciało zdawało się wić i
podrygiwać,chociaż byłam pewna,że ból jest zbyt silny,żebym mogła się
ruszać.Przygniatał mnie nie widzialny ciężar ale ja stawiałam mu upór.***
Obudziłam się w szpitalu.Rozpoznałam go po ścianach i sprzętach które były tu poustawiane.Byłam podłączona do kroplówki.Nie odczuwałam już takiego bólu.Gdy
spojrzałam w bok zobaczyłam jakąś młodą kobietę.Chyba jest lekarzem.-O obudziłaś się wreszcie!Jestem doktor Christina Brown.-Przedstawiła się i obdarzyła mnie uśmiechem
-Dzień dobry.Co się stało?-Zapytałam.
-Zemdlałaś na komisariacie.Będziesz miała gościa
-O nie!Chyba nie zadzwoniła pani do mojej mamy?
-Zadzwoniłam jest na korytarzu.Za jakieś pięć minut przyjdzie tu funkcjonariusz policji.
-Chyba już jest-Powiedziałam wskazując drzwi w których stał znajomy mi komisarz Williams.
-To świetnie.Proszę wejść.Zostawię was samych.-Powiedziała i wyszła.
-Dzień dobry pani Payne-Powiedział pan Williams z uśmiechem.
-Dzień dobry
-Chciałbym zadać pani kilka pytań...Oczywiście jeśli nie jest pani zmęczona.
-Nie nie.Proszę pytać
-Dobrze...Więc co chciała nam pani powiedzieć przedwczoraj?
-Jaa...Chciałam złożyć zeznania.
-Czy wie pani że wykryto w pańskiej krwi narkotyki?-Zapytał z poważną miną.
-Ehm...
-No dobrze...Proszę zacząć od początku.
-Okeej...Wszystko zaczęło się cztery miesiące temu.Do brania namówiła mnie przyjaciółka.Miała na mnie tak wielki wpływ że się zgodziłam.To miał być,tylko jeden raz,ale później przerodziło się to w nałóg.Nie chciałam tego robić ale,nie mogłam wytrzymać bez narkotyków.Jestem teraz gotowa na to że mnie zamkną.-Powiedziałam całą historię w skrócie.
-Więc pani nie brała udziału w handlu.Tak?
-Tak.Tylko ta przyjaciółka handlowała.Nie raz wracała do domu pobita po wisiała komuś kasę.
-No to niech pani się nie martwi.Nie będzie pani nawet brała udziału w rozprawie sądowej.To pani się do nas zgłosiła i jeśli poda nam pani nazwisko pani koleżanki będzie dobrze.Pani natomiast będzie musiała chodzić na terapię.
-Ale jak to?Przecież brałam,a w internecie czytałam że zamykają za to w więzieniu albo zakładzie poprawczym prawda?
-Tak to prawda ale pani nawet nie brała udziału w handlu.Nie zrobiła pani nic złego więc jeśli poda pani ich nazwiska...
-Oczywiście.Evie Collins i jej starszy brat Arthur Collins.
-Dobrze dziękuję pani.Do widzenia-Powiedział i z uśmiechem podał mi rękę.-Dowidzenia-Powiedziałam odwzajemniając gest i potrząsając jego ręką.Po jego wyjściu za pomocą łokci usiadłam.Na stoliku nocnym leżał mój telefon wzięłam go do ręki i za uwarzyłam że mam dziesięć nieodebranych połączeń od Evie.Lepiej do niej nie odzwaniać....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz